158. Brexit – co z Polakami?

brexit-1485004_960_720.jpgOryginał oświadczenia znajdziecie TU.

Opublikowano 11 lipca 2016.

Nie ma żadnych zmian w prawach i statusie przyjezdnych z krajów Unii do UK oraz w prawach Brytyjczyków w Unii w ramach wyników referendum.
Decyzja co do tego kiedy wprowadzić w życie Artykuł 50 i rozpocząć formalny proces wyjścia z Unii należeć będzie do nowego premiera. Anglia pozostaje członkiem Unii przez czas trwania procesu i do czasu, aż zasady Artykułu 50 zostaną ustalone.
Jeśli/kiedy wyjdziemy z Unii, oczekujemy pełnej ochrony praw i legalnego statusu przyjezdnych z krajów Unii tak samo jak i Brytyjczyków mieszkających w krajach Unii.
Rząd zauważa i docenia wkład przyjezdnych z Unii i pozostałych nie-Brytyjskich obywateli którzy pracują, uczą się i żyją na terenie Wielkiej Brytanii.

Mieszkałem w Anglii od 5 lat. Co oznacza dla mnie głosowanie za wyjściem z Unii?

  • Przyjezdni z krajów Unii którzy mieszkali w Anglii ponad 5 lat automatycznie mają przyznane stałe prawo rezydenta według praw Unii. Nie ma potrzeby rejestrować i potwierdzać tego statusu
  • Przyjezdni z krajów Unii którzy mieszkali w Anglii co najmniej 6 lat mogą ubiegać się o brytyjskie obywatelstwo.

    Co jeśli mieszkam w Anglii mniej niż 5 lat?
     

    Przyjezdni z krajów Unii wciąż mają prawo pobytu na terenie Anglii wg prawa unijnego. Nie muszą się nigdzie rejestrować aby korzystać z wolności przemieszczania się. Dla tych, którzy zdecydują się aplikować o certyfikaty zaświadczające pobyt, nie nastąpiły żadne zmiany w ustawach. Aplikacje będą rozpatrywane jak dotąd.

145. E jak emigracja

Decyzja o emigracji nigdy nie należy do łatwych. Zawsze wiąże się z nią sporo obaw, a to, czy się na obczyźnie odnajdziemy, to bardzo indywidualna kwestia i zależy głównie od tego, czego oczekujemy. Poruszymy dziś kilka najczęściej wspominanych obaw dręczących ludzi przed wyjazdem na Wyspy (i nie tylko):

1. Język.
No tak, język. Angielski. Pierdylion czasów, akcenty, inna pisownia i wymowa. Nie umiesz, bo nigdy Ci nie wchodził, albo umiesz trochę, ale niewiele rozumiesz. Co powiem? NAUCZYSZ SIĘ. Bo nie będziesz mieć wyjścia. Czasy, żeby się wygadać i dogadać, poznasz aż trzy: przeszły, teraźniejszy i przyszły. Reszta Ci do szczęścia niepotrzebna. Na Twoją niekorzyść jest też fakt, że poznałam osobiście lub wirtualnie ludzi, którzy ze względu na emigracyjny przymus nauczyli się chińskiego, arabskiego czy farsi (perski), ludzie dziś masowo emigrują i masowo przyswajają nie-swój-język. Nie będziesz mniej zdolny niż tacy, którzy na przykład w życiu nie byli w szkole, a i tak nauczyli się języka na obczyźnie. Nie słucham głupich wymówek, możesz i Ty.
2. Dzieci.
Nie oswoją się, nie będą miały kolegów, będą wyśmiewane, nierozumiane, będą chciały do domu. Tak, to prawda. Z reguły przez pierwszy miesiąc. W najdrastyczniejszym przypadku jaki znam trwało to rok – teraz dziewczyna dziękuje rodzicom, że dali jej szansę na rozwój, studiuje w jednej z lepszych uczelni, a po angielsku mówi tak, jak gdyby się tu urodziła. Tutejszy system edukacji jest przyzwyczajony do emigrantów (przed falą z Europy mieli falę z Azji) i skutecznie wspiera ich w nauce języka. Początki są zawsze trudne, a potem polskie dziecko błyszczy, bo jest widziane jako jedne z najzdolniejszych, przy niewielkich jak na te znane nam z kraju wysiłkach. Warto? Warto.
3. Praca.
Jak ja sobie poradzę, gdzie znajdę pracę, nikogo nie znam. Otóż… Poradzisz sobie, pracę znajdziesz i to niejedną. Dla chcącego nic aż tak trudnego i choć kryzys jest i trwa, polskie nazwiska kojarzą się z kimś, kto ciężko pracuje, więc dasz sobie radę. Mało tego, bywa, że Anglicy nie dostają prac magazynowych, a daje się je Polakom. Wścieka ich to, ale Ciebie nie powinno martwić.
4. Samotność.
Znajdziesz kogoś do towarzystwa, nawet jeśli nie na całe życie, to na jakiś czas. Nie zawsze muszą to być Polacy – tym lepiej dla Twojego języka. Poznasz ludzi w pracy, w szkole dziecka, w sąsiedztwie – nie będziesz jedynym mieszkańcem miasta, słowo.
5. Tęsknota.
Odpowiedź brzmi: życie. Do wszystkiego człowiek z czasem przywyknie, a Anglia nie jest od Polski tak daleko. Tęsknota jest ceną za łatwiejsze, wygodniejsze i okrojone w stresy życie (a przynajmniej w porównaniu do polskich realiów), za lepszą przyszłość Twoich dzieci. Są też przypadki emigracji całych rodzin, więc kto wie, może i Twoi najbliżsi do Ciebie dołączą.

Dodalibyście coś jeszcze?

141. Warto skorzystać: Darmowe Polskie Szkoły Internetowe

Zapisy.2016.reklama

(Wpis powstał w ramach współpracy z Libratus)

Darmowe polskie szkoły internetowe – smakołyk dla matek dwujęzyczków, pomagający w nauce języka polskiego nie tylko na Wyspach, ale wszędzie, gdzie mamy dostęp do Internetu. Myślę, że warto skorzystać. Oto jak się reklamują:

“Wielu rodziców zastanawia się, jak pielęgnować język polski u dzieci dorastających na emigracji. Z pomocą przychodzą Polskie Szkoły Internetowe Libratus, które bezpłatnie umożliwiają małym Polakom utrzymanie kontaktu z językiem ojczystym. Zapisy na darmową polską edukację internetową na kolejny rok szkolny 2016/2017 właśnie trwają. Dlaczego warto zapisać dziecko do programu?
Nauka w projekcie to połączenie nowych technologii i wieloletniego doświadczenia kadry pedagogicznej. Uczeń ma dostęp do internetowej platformy z szeroką gamą materiałów edukacyjnych. Zajęcia odbywają się w formie nauczania domowego – rodzic w oparciu o scenariusze lekcyjne i repetytoria pełni rolę nauczyciela. Dodatkowe wsparcie stanowią cotygodniowe lekcje on-line, tzw. Webinaria prowadzone przez wykwalifikowanych pedagogów. Program zajęć urozmaicają prezentacje, filmy edukacyjne, interaktywna tablica oraz gry – wszystko po to, aby nauka łączyła się z zabawą. Każdy rok szkolny kończy się egzaminem, który daje możliwość uzyskania państwowego świadectwa szkolnego – takiego samego, jakie otrzymują dzieci uczące się stacjonarnie w Polsce. Podobnie jak jego rówieśnicy z Polski, uczeń dostaje także legitymację szkolną uprawniającą do zniżek. Dzieci uczące się w Polskich Szkołach Internetowych Libratus nie tylko rozwijają swoją dwujęzyczność, lecz także realizują ujednolicony materiał szkolny, co umożliwia dalszą kontynuację nauki w Polsce. Dwujęzyczność ułatwia dzieciom swobodną komunikację z krewnymi w Polsce. Ponadto umożliwia biegłe poruszanie się w obu kulturach, z którymi się stykają, poszerza horyzonty, a w dalszej perspektywie stanowi atut na rynku pracy.
Program skierowany jest do uczniów zerówki, szkoły podstawowej i gimnazjum. Rejestracji na bezpłatną naukę w roku szkolnym 2016/2017 można dokonać na stronie www.libratus.edu.pl/zapisy2016. Liczba miejsc jest ograniczona. Decyduje kolejność zgłoszeń. “

130. Jaka jest Polska?

Czasem znajomi pytają mnie o to, jaka jest Polska. To bardzo trudne pytanie. Polska jest zbyt złożona, by na nie odpowiedzieć jednym prostym zdaniem.
Zadałam je w Klubie Polki Na Obczyźnie, a oto, co usłyszałam:

Marta
: Polska jest trudna, ale autentyczna, prawdziwa i pełna.

Ola: Polska jest specyficzna. Ma swoją piękną historię i niesamowitą kulturę, której piętno lubi ciążyć na nas – pokoleniach do lat 80′ włącznie. Polska jest piękna. Jest też smutna i bardzo prawdziwa przez głos tłumów, które chciałyby dużo ale jest na to za wcześnie. Polska jest w momencie raczkowania i nadejdzie czas kiedy będzie krajem, do którego wszyscy będą chcieli wracać. Polska jest… nasza. Po prostu.

Agata:  Jest pełna sprzeczności i sama siebie nie docenia!

Xiaotai: Polska jest głęboko przekonana o własnej wyjątkowości i własnych racjach.

Dorota: Mnie się nie wydaje prawdziwa, wydaje mi się obłudna i nieszczęśliwa, dużo rzeczy się dzieje na pokaz, zrywy serca na chwilę, dużo przeintelektualizowanych ludzi, którzy nie mają okazji dać upustu swoim ambicjom i przede wszystkim Polska za bardzo żyje historią, a nie dniem dzisiejszym. Nie umie się cieszyć, tak z niczego.

Małgosia: Zakompleksiona, a przecież taka piękna i z dużym talentem, w który sama za bardzo nie wierzy.

Jo: Kochana, deszczowa, zakompleksiona… To że kochana- nie wiem tylko czy to wyidealizowanie jej przeze mnie czy obiektywizm po tym, gdy mieszkam w innych kraju. W każdym razie – na pewno ma swoją wyjątkową duszę. Chociaż ona chyba zanika – wypierana zachodem…


Magda: Krnąbrna. czasami zaściankowa – ale uważam to za cechę pozytywną.

Anna: Polska jest surowa, dzika i nieokiełznana.

Magda: Nie dostrzegająca swojego piękna. W życiu codziennym gościnna, pomocna i zaradna, choć kilka procent Polaków bardzo stara się, by nie była tak postrzegana. Bojąca się nowego, ale jednocześnie ciekawa świata i odbywająca dalekie podróże. Zdolna, pełna nieodkrytych talentów. Waleczna i czasem pyskata.

Justyna: Niedoceniona, piękna, utalentowana!

Marianna: Kraj kontrastów i sprzeczności. Z jednej strony piękny, ze wspaniałą naturą i historią, mogący pochwalić się niesamowitymi zabytkami, górami, lasami, jeziorami, morzem, smaczną kuchnią, zaradnością, pomysłowością, umiejętnością przetrwania największych zawieruch … A z drugiej strony to kraj trochę zagubiony w obecnej rzeczywistości, stojący w rozkroku między teraźniejszością i myśleniem o przyszłości, a przeszłością, z którą nie może jakoś dojść do ładu. Mnie Polska zachwyca, wkurza, fascynuje, doprowadza do łez (smutku, złości, radości…) – wszystko na raz! Na pewno nie jest to nudne miejsce.

Piotr: Bardzo trafnie to ujęłaś Marianna .. nie potrafiłbym lepiej napisać… Sam staram się skupiać na przyrodzie i na tym, że kraj po prostu wizualnie pięknieje. Ale mimo wszystko … i myślę, że to po prostu nadal kraj i demokracja bardzo młoda … Po zaborach tylko 20-lecie wolności nie całkiem demokratycznej, ale jednak gdzie różne religie i kultury współistniały i teraz ledwie 25 lat wolności i demokracji, gdzie nieco brakuje nadal różnorodności religii i kultur.

Tak, też mi się wydaje, że dużo jeszcze pracy przed Polską, by otworzyć się trochę bardziej na „inność”. Myślę, że wynika to z tego, iż przez zabory, a potem wojny i komunizm naród skupiał się przede wszystkim na tym, aby przetrwać i zachować swoją tożsamość – polskość. Żeby w ogóle stworzyć znów niepodległy kraj, gdzie przede wszystkim Polacy będą mieli dom. Więc w kwestii różnorodności kulturowej jesteśmy trochę do tyłu… Ale z drugiej strony taki z nas przecież mobilny naród, w każdym kraju na świecie znajdziemy przynajmniej jednego Polaka, teraz też ludzie jeżdżą – i turystycznie, i zarobkowo – więc nie do końca czasami rozumiem, skąd ta ciągła nieufność (a czasami wręcz wrogość) wobec „innego”…

Paula: Dobre pytanie i trudne w cholerę. Jaka jest Polska? Chyba pełna paradoksów i sprzeczności. Nowoczesna i zacofana, postępowa i konserwatywna. Chyba to taki kraj, który w pewnym momencie pękł na pół i który już nie potrafi się całkowicie skleić. To kraj, który nie ma środka, absolutnie w niczym, a mieszkających w nich ludzi można dzielić na dwie grupy. Bo albo lewo albo prawo, albo bieda, albo dostatek, albo najmodniejsze knajpy albo rozklekotane kamienice, albo dobre samochody i młodzi, których nie stać na pierwsze auto. Polska to też trochę burdel, taki bałagan, który powoli się sprząta i właściwie jeszcze nie wiadomo co się pod nim kryje – Polska jeszcze sama siebie określa. Polska to też Polacy, którzy sami nie wiedzą co to właściwie znaczy być Polakami. To kraj, w którym nie ma ‚luzu’, a nawet wyjście z autobusu jest walka, w którym widać wciąż frustrację i czekanie na ‚coś’. To kraj pięknych zabytków, zachwycającej natury, która jest zupełnie wyjątkowa w świecie. Polska to kraj wybitnych indywidualności i egoistów, w którym jedno małe miasto ma 8 galerii handlowych i 4 dzielnice biedoty. To kraj gościnności i niechęci. Polska to trochę taki kraj ‚filozofów’ w którym do gadania są setki a do działania nikogo. Polska to też kraj, który powoli uczy się radości życia. Tylko w Polsce w autobusach siedzą reklamówki, babcie chodzą z kijkami do nordic walking w sukienkach i butach na obcasie, a opowiadanie w pociągu/tramwaju/autobusie szczegółów swojego życia prywatnego uchodzi za coś normalnego, podobnie jak słowo ‚przepraszam’ wypowiedziane przez lekarza, który spóźnił się 2 godziny byłoby cudem. Sprzeczności, paradoksy, kontrasty. Ale tak ogólnie Polska jest fajna, to taka mieszanka wybuchowa, w której wszystko zależy jak się trafi i na kogo i gdzie wszystko jest możliwe.

Agnieszka: Lepiej bym tego nie opisała. Mówię przepraszam zawsze. I nie spóźniam się 2h. To już wiem czemu nie mogłam pracować w Polsce.

Karolina: Polska jest zbyt skomplikowana. To kraj, który robi sobie zupełnie niepotrzebnie pod górkę, najcześciej po to żeby sie pokazać, bo co ludzie powiedzą. Polska to kraj kontrastów gdzie wszystko odbija sie miedzy ekstremami.

Natalia: Polska to moja ojczyzna, zawsze na pierwszym miejscu. Niepowtarzalna i jedyna. Akceptuję ją ze wszystkimi wadami, to miłość bezwarunkowa. Mogę na nią narzekać i zżymać się, ale innym od niej wara!

Barbara: Polska to mój rodzinny dom. Zapach świeżego chleba, który pamiętam z dzieciństwa. Serniki i szarlotki. Jesienne ogniska, zimowe kuligi. Wiosenne bzy,j aśminy i konwalie. Letnie wycieczki nad jezioro, harcerskie obozy, kolonie i codziennie zabawy na trzepaku. Polska to pierwsza miłość. Pierwsze piwo, pierwsza dyskoteka.Polska to mnóstwo cudownych wspomnień i nieodłączna tęsknota. Polska to wszystko to co mnie ukształtowało, co sprawiło, że jestem dziś kim jestem.

Dominika: Polska jest zielona, pachnie lasem albo sadem owocowym.

Nina: Z mojej perspektywy: pełna znerwicowanych, sfrustrowanych ludzi, którzy bliźnim na każdym kroku pokazują pazury i utrudniają życie.

Ewa: Polska to wspomnienie z dzieciństwa. Dobre wspomnienie. A tak to już z niektórymi wspomnieniami bywa, że lepiej do nich nie wracać, bo pryskają jak bańka mydlana, roztrzaskują się o nadbałtyckie klify i człowiekowi ręce opadają z niemocy, a w głowie pojawia się pytanie „czy to naprawdę wspomnienia czy też wyimaginowana przeszłość, która zakrzywia prawdę, żeby nie przejść przez życie rozczarowanym”… Tak mi się zagmatwane napisało ale wiem o co mi chodzi 😉

Anna: Polska jest zielona, trudna, pełna ambitnych ale zarazem smutnych ludzi, z niesamowitą przyrodą, kuchnią i możliwościami. Rozwijająca się.

A jak Wy odpowiedzielibyście na pytanie jaka jest Polska?

127. Emigracja w pigułce. Robert

Dziś na kawę porywa nas Robert. Przenosimy się do Szkocji!

Jak Ci jest na emigracji?

Na wyjazd zdecydowałem się w pełni świadomie. Sama kwestia wyjechania poza granice Polski, wybór kraju, regionu i specyfiki pracy była przeze mnę przemyślana i zaplanowana. Wybrałem Szkocję i postanowiłem zamieszkać i pracować w mało zamieszkanym rejonie. Szkocją – jej kulturą i historią interesowałem się już dawniej. Tak więc można powiedzieć, że jestem świadomym emigrantem 😉
Mieszkam i pracuję w górskiej dolinie, nie jest to miejsce bardzo oddalone od „cywilizacji”, ale jednak o specyficznej kulturze. Zaledwie kilkanaście osób żyjących w naszej wsi, kilkanaście kilometrów do najbliższego miasteczka i sklepu, brak zasięgu telefonów komputerowych, brak szybkiego łącza internetowego i innych nabytków cywilizacyjnych. Jesteśmy jedynymi Polakami w okolicy (ja wraz z żoną), kontakt z Polonią mamy raczej sporadyczny, choć ostatnio w firmie, gdzie pracuje moja żona, podjął pracę również jeden Polak. Uczestniczymy w życiu naszej małej społeczności, mamy również kilkoro szkockich znajomych (wspólne grille, obiady, ogniska itp.). Pracuję jako handymen u lokalnego landlorda, a w wolnych chwilach zajmuję się ogrodem, robimy wypady po Szkocji, prowadzę również blog o Szkocji – Moja Szkocja.

Czyli emigracja była dobrym wyborem?

Dla mnie był to bardzo dobry wybór. W Polsce chciałem rozpocząć projekt na wsi, Jednak problemy z bankami, przepisami i całym tym prawno-ludzko-kompetencyjnym walcem spowodowały, że po kilku próbach postanowiłem spróbować innego życia. Teraz mam dobrą pracę, taką którą lubię i która przynosi mi sporo zadowolenia, mam czas na samorozwój i … życie… 😉
Nie zamierzam wracać do Polski. Brak możliwości pracy to jedno, ale coś znacznie ważniejszego to zupełnie inne podejście do człowieka, które można zaobserwować w UK.

Co konkretnie masz na myśli?

Różnicę, którą większość zauważa natychmiast po przyjeździe (i przed wyjazdem) to inna sytuacja finansowa (praca na zwykłym etacie daje możliwość „godnego” dość dostatniego życia). Jednak największą różnicą jest kompletnie inne podejście do człowieka, pracownika, współobywatela. Przestałem obawiać się policji – gdy widzę radiowóz na drodze, zacząłem wręcz lubić wizyty w urzędach (choć zaglądam tam niezmiernie rzadko), czuję się szanowany przez pracodawcę i kontrahentów. Panuje po prostu zwykła uprzejmość i zasady dobrego wychowania. Jednak to, że urząd i urzędnik stara Ci się pomóc, a nie zaszkodzić, że mogę zwrócić się do policjanta o pomoc i ją otrzymam, że brak jest dziwnych przepisów które są tworzone właściwie tylko po to, by złapać kogoś i wlepić karę. To są cechy, które bardzo sobie chwalę żyjąc tutaj. Do tego dochodzi odmienna kultura polityczna i kościelna – oczywiście polityk jest tylko politykiem – jednak to co mogłem zaobserwować tutaj (a raczej czego było brak lub występowało jedynie naprawdę marginalnie) w trakcie referendum w sprawie niepodległości Szkocji jest naprawdę niesamowitą lekcją kultury politycznej…

Podobnie sprawa kościołów: sprawa molestowania w kościele Katolickim i w Kościele Szkockim – prowadzi się dochodzenie, policja, śledztwa urzędowe i ok. Ludzie się tym interesują, ale nikt nie robi z tego cyrku… Co do kultury i obyczajów – jest wiele drobnych spraw które są odmienne, rzeczy wydawałoby się drobnych, które jednak mają wpływ na codzienne życie z innymi. Niestety często właśnie z tymi rzeczami mają problemy nowo przyjezdni (i niektórzy mniej integrujący się). Wydaje się nam, że to w końcu nie Turcja, czy Japonia i to ta sama europejska kultura … ale jednak… choćby uśmiech na powitanie czy w sklepie, small talk, sposób umawiania się na kawę, nierozmawiania o zarobkach, nienarzekanie itd., itp…  Oczywiście bez tych umiejętności możemy tutaj żyć, ale by naprawdę zaprzyjaźnić się z miejscowymi  i być postrzeganym jako jeden z nich, warto się tego nauczyć.
No i możliwości – jeżeli tylko chcesz możesz zrobić cokolwiek…

Jak widzisz emigrację w ogóle?

Generalnie migracja jest czymś naprawdę pozytywnym – dającym prawdziwą wolność człowiekowi. Wolność wyboru miejsca gdzie się chce żyć. Może wnieść dużo dobrego dla lokalnego społeczeństwa – jednak jak ze wszystkim – przedawkowanie nie jest niczym miłym… Jednak Jeżeli emigranci szanują lokalne prawo, a państwo ma możliwość regulowania ilości przyjezdnych z równoczesnym poszanowaniem praw mniejszości – uważam że jest to pozytyw.

126. Emigracja w pigułce: Pam B.

Oficjalnie rozpoczynamy dziś serię wpisów pt. „Emigracja w pigułce”. Moich wykładów na ten temat naczytaliście się niejednokrotnie, chcę Wam jednak przybliżyć historie innych emigrantów, ich własne spojrzenie na wyjazd, nowe życie. Woda zagotowana? Kubek kawy, wygodny fotel i zobaczmy, co opowie nam Pam z Irlandii!

Opowiedz mi o sobie jako emigrantce. Co, gdzie, jak?

Mieszkam w Irlandii od 9 lat. Wyjechałam z Polski w wieku 13 lat, więc uczeszczałam do szkoły już tutaj. Jaka jestem jako emigrantka… Myślę że to moja życiowa rola (śmiech). Na początku przygody w tym kraju starałam się trzymać z innymi Polakami. W końcu w kupie siła, prawda? Jednak po jakimś czasie odizolowałam się. Nie odpowiadała mi mentalność spotkanych tu Polaków. Spróbowałam zatem zintegrować się z Irlandczykami i to był strzał w 10. Uśmiechnięci, mili, zawsze pomocni. Oczywiście są wyjątki, jak wszedzie. Wpasowałam się bez większych problemów. Ludzie zdają się mnie lubić. Po tylu latach nie czuję się częścia „nowego społeczeństwa”. Czuję, że do nich należę, tak, jakbym urodziła się na Wyspach. Akceptują mnie, a ja ich, w 100%. Zdarza mi się słyszeć, że gdyby nie nazwisko, nie wpadliby na to, że jestem Polką. Na pewno miał na to wpływ fakt, iż chodziłam tutaj do szkoły. Czuję się „u siebie”.

Przyjechałaś jako dziecko… co robisz teraz?

Właśnie skończyłam studia na kierunku Biomedycyny i Medycznej Biotechnologii. W wolnym czasie szukam pracy, spotykam sie ze znajomymi w pubach. Żyję tak, jak wszyscy.

Opowiedz proszę o początkach Twojej emigracji.

Na początku byłam wściekła na rodziców, że wyjechaliśmy. Tęskniłam za Polską. Teraz? Dziękuję im na każdym kroku. Kocham to miejscie. Za warunki do rozwoju, za wszelaką pomoc. Za wspaniałego lekarza GP, który swoją inteligecja, dobrodusznoscia i wiedzą jest lepszy niż nie jeden lekarz w Polsce. Za przyjaciół, których w kraju nie miałam. Za widoki, za lepszą jakośc życia. Myślę, że to była ich najlepsza decyzja. Pierwsze lato po emigracji spędziłam w Polsce. Potem nie byłam tam prawie 6 lat. Teraz, po poznaniu mojego partnera, jeździmy tam w wakacje. Mimo, że nie tęsknie wcale, chcę mu pokazać jaka Polska jest piękna, gdzie się wychowałam. Chcę żeby poznał moją rodzinę. Polska jest piękna, ale nie czuję się z nią związana, poza tym, że mam tam rodzinę. Nie wrócę na stałe. Nie wyobrażam sobie życia w Polsce. Moja mentalność jest zupełnie inna. Nie lubię tam wracać, każde dwutygodniowe wakacje to lekka męczarnia. Ludzie potrafią być naprawdę wredni i niemili. Myślą, że jeśli mówię po angielsku do mojego partnera, mają prawo oceniać mnie na głos.
Pochodzę z Gdańska. Najlepiej czuję się u dziadków albo u wujka na wsi. Nie wrócę. Mam partnera Irlandczyka, nie widzę opcji, żeby mieszkać w Polsce. Kraj piękny, ale ludzie… niestety.

Co mi powiesz na temat Anglii? Co myślisz?

Myślę, że życie w Anglii jest bardzo podobne do tego w Irlandii. Uwielbiam brytyjski akcent. Kocham UK za Doctor’a Who! Marzę o tym, żeby zamieszkac w Szkocji. Anglia jako państwo sprawia dobre wrażenie. Jest zorganizowana, poza strefą euro, z własnymi planami rozwoju. Myślę też, że emigranci są bardzo doceniani. Zwłaszcza z Polski. A przynajmniej tak słyszałam. Kultura angielska jest wspaniała. No i te drzwi! Jak ogladam zdjęcia pewnej blogerki (ma świra na punkcie drzwi), to aż mi serce staje. Piękne są. Muzea, historia, architektura. Życie codziennie wygląda pewnie tak, jak w Irlandii. W dużym stopniu są to kraje porównywalne. Cotygodniowe wynagrodzenie, sklepy, praca, warunki mieszkalne. Możliwości są pewnie trochę lepsze niż w Irlandii, jest to większy, bogatszy kraj.

Emigracja jako zjawisko?

Emigracja jak emigracja. Przygoda, poznawanie kultury innego kraju, nowe możliwości rozwojowe. Emigracja jest potrzebna. Można się wiele nauczyć mieszkając w innym kraju. Spojrzeć trzeźwo i z dystansem na nasze dotychczasowe życie. Emigracja nie jest łatwa, jak się niektórym wydaje. Trudno zostawić rodzinę i swój kraj. Mimo wszystko to przygoda. Emigracja zawsze była i zawsze będzie. Zjawisko jak każde inne.

***

Autorkę powyższej wypowiedzi możecie znaleźć na blogu Będzie Grubo.

117. Pamiętniki Emigrantów (II)

Historią swojej emigracji podzieliła się ze mną Agata Winiarska, zajrzymy dziś zatem do jej pamiętnika.

Decyzję o studiach w UK podjęłam w wieku 17 lat, pod koniec drugiej klasy licealnej. Jak tylko zaczął się ostatni i najgorszy rok liceum, zaczęłam aplikować i – dzięki pomocy pewnego człowieka przy aplikacji – jestem na uniwersytecie w High Wycombe. Pamiętam dobrze składanie deklaracji maturalnych dotyczących przedmiotów, które chcemy zdawać w maju. Oprócz obowiązkowych, wybrałam także rozszerzony polski, angielski i WOS. Bucks New Uni chciał podstawowy i rozszerzony angielski oraz podstawową matmę, a London MET wszystkie przedmioty. Wybrałam Bucks jako uniwsytet pierwszego wyboru i w styczniu 2013 dostałam potwierdzenie, że nieoficjalnie mam tam miejsce, wystarczu dosłać wyniki matury. Przyszedł maj – stres, egzamin. A jednak dałam radę, zdałam z dobrymi wynikami i dostałam się. To było spełnienie moich marzeń. Nie sądziłam, że tak daleko zajdę, że wyląduję na studiach w UK. Przyszły wakacje i zbliżył się termin wyjazdu.

Dnia 16 sierpnia 2013, w wieku 19 lat, opuściłam swe rodzinne gniazdo w Pile i wyfrunęłam w świat. Wylądowałam w Luton, skąd odebrał mnie wujek, mieszkający tam już od 10 lat.
Moja przygoda z UK zaczęła się od numeru NI i znalezienia pracy. Złożyłam kilkanaście aplikacji – między innymi w Maku, gdzie tak naprawdę nie chciałam pracować. Ale los chciał inaczej i pierwsze 11 miesięcy spędziłam właśnie tam. Dostałam niezłą szkołę życia. Klientów, którzy potrafili zajść za skórę, managera dupka i współpracowników mendy. Poznałam tam także osobę, z którą się zaprzyjaźniłam i jest dla mnie jak siostra – Agnieszka, którą znasz, Sadeemko. Przez te 11 miesięcy w Maku nie było sielsko, niskie wypłaty, obcinanie godzin… Masakra. Ale dałam radę. Po dwóch latach w UK, jedenastu miesiącach we wspomnianym Maku, miesiącu w pubie i roku w CeXie – jestem zadowolona. Od września zaczynam trzeci rok studiów, we wrześniu 2016 będę kończyć uniwersytet. Z moim brakiem pewności siebie nie sądziłam, że osiągnę coś takiego, ale dzięki rodzicom i ludziom tu poznanym jestem tu, gdzie jestem.

Pamiętam powrót do Polski na pierwsze święta w 2013 roku, pięć miesięcy po tym, jak wyjechałam. Zaobserowowałam wtedy sporo różnic pomiędzy PL a UK. W Anglii ludzie są bardziej uprzejmi, milsi, na porządku dziennym są słowa „dziękuję”, „przepraszam”. W Polsce ustąpiłam kolejki jednej osobie, a wepchnęło się pięć. 
W Anglii żyje się łatwiej, da się powiązać koniec z końcem. W Polsce jest to trudne.

Byłam w tym roku w Polsce na stażu, bo chciałam spędzić trochę więcej czasu z rodziną. Znalazłam pracę w cukiernii – brak umowy, stawka godzinowa zaniżona maksymalnie. Szefowa, która była wredną jędzą. Podczas pracy stłukłam wazę na ciastka i dwa kubki. Na początku mówiła, że mam się nie przejmować. Jak przyszłam po ostatnią wypłatę, to mi powiedziała, że potrąciła mi pieniądze za zbite rzeczy. W UK w zeszłym tygodniu skupiłam od klienta zły model telefonu. Szef zanotował to w „incident log”. Różnica wynosiła £46. Nie poniosłam kary.

Miałam myśli by wrócić do Polski, do rodziców. Czasami jeszcze tak mam – bo mi źle, bo smutno, bo mam taką zachciankę. Bo czemu nie. Ale jestem tu i tu zostaję. Magisterkę chcę robić w Norwegii, chcę zająć się skokami narciarskimi.


Kilka słów dla wszystkich tych, którzy boją się wyjechać: Wystarczy zrobić pierwszy krok, a potem będzie lepiej. Życie i Ty jest jak łuk i strzała. Strzała leci tylko do przodu, więc jeśli życie ciągnie Cię do tyłu i masz doła, to znaczy, że za jakiś czas będzie lepiej. Tylko nie można się poddawać.