185. Ten Obcy

IMG_8397

W czasach, w których Polska jest przerażona i broni się ze wszystkich sił rękami, nogami, językiem i Internetem przed innością, w Anglii celebruje się różnorodność. Wbrew tego, co sądzą „niezależne” polskie media, dzieje się tak nawet, a może i tymbardziej, po tegorocznych atakach manchesterowym i londyńskim. Ludzie jednoczą się by pokazać, że nikt ich jako społeczności nie podzieli. I nadal żyją obok siebie, w zgodzie. Nie będzie dziś jednak o muzułmanach, a o różnorodności ogólnie. Bo Wielką Brytanię zamieszkuje mnóstwo przeróżnych obcych, których tak bardzo boi się Polska. Są oni wszelkich wyznań, ideologii i odcieni skóry. Są też innych orientacji. I, o dziwo, jedni obok drugich żyją zwyczajnie i w pokoju.

Inność ‚Tego Obcego’ na terenie Wysp oswaja się już w czasie szkolnym. Jedną z etyk systemu edukacji jest zasada równości i różnorodności, wdrożona prawnie przez akt o takiej samej nazwie sięgający korzeniami do wczesnych lat siedemdziesiątych, wtedy jeszcze w innej formie i rozbity na kilka różnych ustaw. Strona prawna mówi oczywiście o jednakowych prawach do edukacji i całej reszty przywilejów społecznych niezależnie od pochodzenia i poglądów czy przekonań. Być może nie jest to jakimś specjalnym szokiem dla nas, Europejczyków, aczkolwiek podziały społeczne i bieda ogólnie wielu ludziom na świecie wciąż zwyczajnie uniemożliwia chociażby tą edukację. Równość na poziomie podstawowych praw uzupełnia proces, który ja osobiście nazywam edukację myśleniową, bo wszystko na świecie zaczyna i kończy się wewnątrz ludzkiego umysłu. Część rodziców spisuje się tu doskonale, w reszcie przypadków braki uzupełnia szkoła. Efektem nauki myśleniowej jest społeczeństwo, które się nie boi, nie panikuje i – na chłopski rozum – nie daje sobie wcisnąć kitu. Bo wie lepiej. I wie to z autopsji.

Na czym owy proces polega

Przede wszystkim nie tylko oswaja się Obcego, ale też dąży do jego zrozumienia. Bo łatwiej jest nam akceptować kogoś, kogo rozumiemy. To odbywa się, jak cała edukacja życiowa, na zasadzie dialogu. Rozmawia się z dziećmi o innych wiarach. Religioznawstwo, jeśli prowadzone przez nauczyciela z pasją, ma tu pole do popisu, ponieważ oprócz suchych faktów uzupełnia się je porównaniem. Jest to moim zdaniem najefektywniejsza metoda kształcenia społeczeństwa, Ten Obcy, który jest inny bo to-i-tamto, nagle staje się tym, który wierzy w coś innego i ma inne tradycje, ale w tym samym czasie wiele innych rzeczy robi dokładnie tak, jak ja. W pewnym momencie okazuje się więc nagle, że nie tylko jest też człowiekiem, ale z Tego Obcego, kosmity, staje się trochę innym sąsiadem. Jest to zmiana przełomowa i następuje, jak wcześniej wspominałam, w głowie dziecka. Takie dziecko wyrasta kiedyś na dorosłego, który podchodzi do inności z zaciekawieniem, a nie strachem i agresją. Tylko człowiek, który dojrzał do tego etapu, jest w stanie celebrować inność na wszystkich innych płaszczyznach życia, przede wszystkim w sferze intelektualnej, sferze sztuki wszelkiej. To ogromny krok rozwojowy społeczeństwa i inteligencji przeciętnego mieszkańca danego państwa. I nie chodzi tutaj o, jak wielu Polakom się wydaje, przyswojenie wszystkiego, co sami uważamy za nieodpowiednie, jako wspaniałego, ani też o przyczynianie się do wymarcia własnej kultury. Nic z tych rzeczy. Chodzi o akceptację, która równa jest z tolerowaniem czyjegoś istnienia i nie obrażaniem go, nie ocenianiem tylko ze względu na powierzchowność, chodzi o szacunek. Żyj i daj żyć innym. To nie oznacza, że muszę uważać faceta na szpilkach i w peruce za nową normę i standard społeczeństwa, odrzucić swoje odczucia względem homoseksualizmu, czy nawet mówić dzieciom, że to co robią jest naturalne i w moim odczuciu normalne. Oznacza to, że muszę dać takim ludziom żyć jak chcą, bo to nie do mnie należy wybieranie im życiowej drogi i sposobu na szczęście, oznacza to, że moje dziecko usłyszy, że tacy ludzie są wśród nas i to jest ich sprawa, nie wolno ich krzywdzić lub obrażać, bo oni też czują, zupełnie tak, jak my. Oznacza to, że jako społeczeństwo musimy nauczyć siebie i kolejne generacje, że to dobrze mieć swoją opinię i odczucia, ale nigdy nie wolno narzucać ich innym, oni też mają prawo do tych własnych. I na końcu musimy nauczyć kolejne generacje, że można być dokładnie takim, jak przywołani już Londyńczycy czy mieszkańcy Manchesteru: żyć obok siebie, wszyscy różni i inni. Żyć razem nie pozwalając nikomu doprowadzić nas do nienawiści względem sąsiada. Ignorancja zdarza się wszędzie, jest jednak w Anglii zdecydowaną mniejszością, a kiedy niebezpieczna, szybciutko też zgłaszana w odpowiednie miejsce. Nie tylko przez ofiary. Najbardziej podoba mi się to, że agresor jest krytykowany przez swoją własną społeczność, przeprasza się ofiarę ataku, mówiąc, że wcale nie reprezentuje on ogółu. Sytuacje tego typu mają miejsce niezależnie od pochodzenia, zarówno wśród rdzennych Anglików, jak i Brytyjczyków będących którymś tam pokoleniem imigracji.

Czas na imprezę

Kiedy już dojdziemy do wyżej opisanego etapu, zaczynają się tylko korzyści. Nagle staje przed nami otworem świat kultury. Sztuka, kulinaria, muzyka, podróże, słowo pisane, poezja – lista jest długa. Bardzo podoba mi się, jak celebruje się tutaj różnorodność. Można się od innych społeczności wiele nauczyć nie tylko o nich, ale przede wszystkim o nas samych, naszych przekonaniach, kulturze. Można się wiele nauczyć o świecie, o historii z perspektywy innych państw. Można zawrzeć znajomości bogate w przeróżne doświadczenia. Albo chociaż zatęsknić za światem oczywistym i oswojonym, tym z dzieciństwa. Tak czy inaczej warto.

Do owych przemyśleń o zupełnej zwyczajności Tego Obcego skłonił mnie kolejny już miejski festiwal, łączący kontynenty za pomocą teatru, muzyki i sztuki wyrobów ręcznych. Wszyscy zupełnie różni, a jednak tacy sami, zebraliśmy się poraz kolejny w centrum miasta, by zrobić dokładnie to samo: rozkoszować się życiem. Razem.

 

Reklamy

4 thoughts on “185. Ten Obcy”

  1. Nic dodać nic ująć. Bardzo mądry tekst. Szkoda, że Polska robi się coraz bardziej ślepo zamknięta na tę inność i nawet nie słucha mądrych argumentów…

    Polubienie

  2. Mieszkam w Krakowie i jakoś nie zauważyłem aby Polacy coraz bardziej zamykali się na „innych”. Coraz więcej mieszka tu osób rosyjsko i ukraińskojęzycznych i nikt ich ani nie stygmatyzuje z tego powodu, ani nie wytyka palcami. Za to spotkałem paru „tubylców”, którzy w ramach ćwiczeń językowych i grzeczności w kontakcie z Rosjanami i Ukraińcami przechodzili na ich język. Muzułmanka chodzi w chuście na głowie – Jej wybór. I wszystko jest w porządku tak długo, jak długo moja córka czy siostra nie będzie musiała robić tego samego aby nie obrazić Przybyszów.
    Jeśli emigruję do jakiegoś kraju, to przede wszystkim JA muszę poznać kulturę danego kraju oraz dostosować się do praw i zwyczajów nim obowiązujących, a nie na odwrót.
    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  3. @chekel – Kraków to nie reszta Polski, zawsze był otwarty i bardzo światowy. Są tacy, którym przeszkadza wszystko, co inne niż oni. I jest ich wielu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s