134. Z pamiętnika muzułmanki.

– Mogę zadać ci osobiste pytanie? – zerknął na mnie zza swoich nerdowskich okularów, obejmując kubek z kawą obiema dłońmi, jak gdyby nagle poczuł potrzebę ogrzania rąk. W ostatnim tygodniu lipca. Cóż, jestem na rozmowie kwalifikacyjnej, raczej się tego spodziewałam – myślę sobie.
– Mhm – otrzymał przyzwolenie. Założę się, że zapyta o TO. Sto procent. Jak zapyta o to, o czym myślę, stawiam sobie dużą gorącą czekoladę w drodze do domu. No już, pytaj, ciekawam…
– Tak się tylko zastanawiałem… Dlaczego chusta?

Czekolada była pyszna.

***
– Wcale mi się to nie podoba – powiedział, marszcząc brwi, próbując włączyć minę osoby, która nie znosi sprzeciwu.
– To strasznie dziwne masz problemy – odpowiedziałam znudzona, wciąż poprawiając wystające spod chusty kosmyki – bo wielu by się ucieszyło na twoim miejscu. Wielu nakazuje, wymaga ponoć… A tobie się nie podoba.
– Narażasz się na straszne niewygody, wiesz. I założę się, że wyrzucą cię za to z pracy.
– To niech wyrzucą, ich strata.
– Będą myśleli, że dołączyłaś do terrorystów.
– Powiedział muzułmanin.
– Wiem jacy są ludzie!
– Zdecydowałam – odpowiedziałam tonem osoby, która nie znosi sprzeciwu. Zaśmiał się i życzył mi powodzenia. Tak złośliwie, jak tylko on potrafi. Szczerze.

***

Przeszła obok mnie, jak gdybym była duchem. Nie rozpoznała mnie. Spędziłyśmy razem większość weekendów w ciągu ostatnich dwóch lat, a ona mnie nie poznała! Bo miałam na głowie kawałek materiału. O, a tam czeka na mnie matka. Lepiej jej pomacham, bo też mnie nie pozna. Ten kolor cię postarza – stwierdziła. No i teraz to dopiero się wszyscy na nas gapią.

***

– Po co to? Czy to dlatego, że teraz jesteś mężatką?
– Czy on ci kazał?
– Czemu akurat teraz?
– Czy to tylko na czas Ramadanu?
– Czy starasz się wtopić w tłum?
Tylko kobiety potrafią zadawać piętnaście pytań w ciągu minuty. Niemniej, uwielbiałam je, tolerując tym samym ciekawość i drobne złośliwości. Nie podobało mi się jedynie, kiedy dyrektor parsknął perfidnym śmiechem na mój widok. Kto się śmieje, ten się śmieje ostatni – pomyślałam, mam przecież cztery rozmowy kwalifikacyjne w ciągu kolejnych dwóch tygodni. Jeszcze będziesz za mną płakał.
Nieustannie dziwiło mnie zdziwienie tych, którzy powinni to rozumieć. Nie rozumieli. Oni uciekali do Europejskości, powszechnie uznawanej za wolność i nowoczesność, a ja, biała, mająca wszystko to, co kusi, wpakowałam sobie na głowę szmatę, bo tak mi się podobało. Confused – idealne określenie na ich miny.

***

Poznałam go trzy lata temu, kiedy przygniótł mnie drzwiami. Jakkolwiek żałośnie to brzmi, bycie wciśniętą między drzwi a jego tłuste półdupki na sali pełnej dzieci i nauczycieli doprowadziło mnie do odstawienia na bok myśli, że pierwszy dzień pracy zakończony pobiciem jednego z pracowników nie zagwarantuje mi długiej kariery w tym miejscu. Typowy żebrak o bycie w centrum uwagi, prowokator. Diabelnie arogancki. Nie przypadł mi do gustu przez to pierwsze wrażenie.
– Przepraszam, sir – szepnęłam mu na ucho, wsuwając się między niego a jego, jak się później okazało, kochankę. – Jeśli w trybie natychmiastowym nie przestaniesz prezentować mi kształtu swoich półdupków, to zasadzę ci takiego kopa, że pofruniesz na drugą stronę sali.
– Zawsze masz taki cięty język? – roześmiał się.
– Tylko wtedy, kiedy ktoś celowo jest chamem, starając się poznać moją ciemną stronę – odparłam, poprawiając swoją chustę.
– Owszem, zrobiłem to celowo.  Żebyś się zsunęła gdzieś na bok – odpowiedział, kontynuując gierkę o to, kto ma większe mniemanie o sobie.

– Stałam tu przed tobą.

– Wiem. Ale widziałem cię w tej twojej chuście i stwierdziłem, że nie lubię zakonnic. Mylne pierwsze wrażenie. Poznać taki charakterek to sama przyjemność. Czemu ją nosisz?

– A czemu ty jesteś TAKI?
– Wyrażam siebie.
– Otóż to, mój drogi.

Mylne pierwsze wrażenie to zdanie, które oboje powtarzamy wielokrotnie, wracając do tego, jak się poznaliśmy. Nie byliśmy przyjaciółmi, ale wyśmialiśmy się razem za wszystkie czasy. W sumie kontakt się urwał, odkąd zmieniłam szkołę. Brakuje mi czasem jego towarzystwa.

***

– Nie układa się wam, rozumiem – odparła smutno, stukając paznokciami o blat stołu – ale masz Boga po swojej stronie, dasz radę. Gdyby nie był po twojej stronie, gdybyś wątpiła, nie przyszłabyś tu dziś do mnie tak jak przyszłaś. Zrzuciłabyś to – powiedziała, zerkając na moją abaję.
– I ty nadal myślisz, że wyglądam jak wyglądam dla męża – roześmiałam się, niedowierzając. Chyba nigdy tego nie pojmę, jak można tak myśleć, znając mnie lub jego, a tymbardziej znając nas oboje.
– Ja musiałam nosić abaje i chustę – odparła – Kiedy się rozwiedliśmy, ściągnęłam hidżab na znak protestu. Założyłam znowu, sama z siebie, dopiero pięć lat temu. Musiałam dojrzeć do tego, by przestać się przejmować tym, jak widzą mnie inni. Zakrywam się dla Boga, więc przyjemnie jest to robić. Naprawdę lubię swoje chusty. No i mogę mieć inny kolor każdego dnia, z włosami tego nie dokonasz – dodała ze śmiechem.

***

– Uwielbiam moją chustę. Daje mi ogromne poczucie wolności.
– Nie rozumiem, to znaczy, że nikt ci nie kazał jej nosić? – nerdowskie okulary w połączeniu z uniesionymi brwiami sprawiły, że wyglądał bardziej jak prawnik, niż dyrektor. Dyrektorzy, których dotąd poznałam, wyglądali bardzo stanowczo. Ten był jakiś taki… pocieszny. Brakuje mi słowa na ten wyraz twarzy.
– W sumie to niemal mi zabronił, jeśli jego masz na myśli – odparłam – Poczucie wolności ponad oczekiwaniami innych ludzi, wolność w wyrażaniu siebie tak, jak chcę, pomimo ogólnego sprzeciwu społeczeństwa, pomimo tego, że nikt tego nie uznaje za fajne, nawet będąc urodzonym w muzułmańskiej rodzinie, wreszcie wolność od obsesji w kwestii wyglądu, totalna samoakceptacja. Coś na zasadzie, że w tym czymś na głowie i tak wyglądam beznadziejnie, więc kto by sobie głowę zawracał makijażem na przykład, tym co pomyślą inni… Ogromna zmiana dla kogoś, kto jeszcze niedawno nie wyszedłby nieumalowany do sklepu. Człowiek jest uwiązany tą obsesją jak nas odbiorą inni, wkręca się nam ją od dziecka. Trzeba się dobrze prezentować, sprawiać wrażenie… Zrzucenie tych łańcuchów to ogromna ulga. Jestem wyjątkowa będąc sobą, właśnie NIE sprawiając wrażenia by zadowolić innych. Albo mnie kupują taką, jaka jestem, albo nie zawracam sobie nimi głowy. To tylko kawałek materiału, a jednak psychologia robi swoje. Nosząc swoją chustę czuję się szczęśliwa, wolna i w zgodzie z samą sobą. Nikt nie ocenia mnie przez to, jak wyglądam, a przez to, co robię. Docenia się moją pracę, nie figurę i fryzurę. Nigdy nie lubiłam zbędnej uwagi i nie sprawiało mi przyjemności liczenie, na ilu osobach wywarłam wrażenie tym, jak wyglądam. Teraz jestem ponad tym, chusta na głowie jest niczym znak „nie jestem zainteresowana”. Liczy się to, kim jestem, co potrafię.
– Witamy w naszym gronie nauczycielskim – odpowiedział z uśmiechem – Niecodzień się zdarza, żeby ktoś mnie zagadał na śmierć jeszcze podczas rozmowy o pracę. Dobra praktyka, dobra gadana, oto cechy efektywnego nauczyciela.

A wszystko przez chustę.

Reklamy

9 thoughts on “134. Z pamiętnika muzułmanki.”

  1. Przykro mi, ale widzac twoja chuste nie oceniam cie po tym kim jestes , ale po tym jak wygladasz. W chuscie. Z tysiacem stereotypow..

    Wolnośc ? Jaka wolność ?
    Zamienilas jedna maske ( to jak nas widza inni i presje by wygladac według ich oczekiwan ) na drugą..
    Gyby w islamie nie bylo nakazu tej chusty, a ty sama wybralabys to dla Boga.. tak wtedy byłby to twój swiadomy wybór, a tak jest to tylko ucieknięcie z jednego schematu w drugi..

    Polubienie

  2. W pewnym sensie chodzi o to walczenie z stereotypami, o zaprzestanie oceniania po tym, co się widzi.
    Zastanawia mnie czy powinnam
    przeredagować tekst bo przekaz jest niezrozumiały, czy zwyczajnie nie chciało Ci się pofatygować by zrozumieć o co mi chodzi?

    Polubienie

  3. A ja… Nie nosząc żadnej chusty czuję się szczęśliwa, wolna i w zgodzie z samą sobą. Dodatki typu makijaż czy jakieś-tam ubranie to tylko – właśnie dodatki. Nie trzeba zakładać chusty, żeby poczuć się wolną. To siedzi w głowie.

    Polubienie

  4. Nie trzeba zakładać akurat chusty by czuć się wolnym, ale to co, co się chce i w czym się czuje dobrze.
    Mało kto potrafi pozbyć się presji tego, co pomyślą inni i zwyczajnie być sobą, tak w stu procentach, ot tak, bo to siedzi w głowie. Każdy, kto chce to osiągnąć, dochodzi do tego na swój własny sposób.
    Pozdrawiom!

    Polubienie

  5. Kochana Sadeemko, pięknie …
    Przepraszam, że tak osobiście, ale uważam, że naprawdę dobrze to wszystko ujęłaś, i nie ma co źle interpretować. Czasem ciężko jest uwierzyć, że ktoś robi coś pozornie „dziwnego” i „przymusowego” całkiem dobrowolnie, ale w sumie to tylko kwestia perspektywy. Twoja głowa, twoja chusta 🙂
    Jakiś czas temu miałam znajomą, która nosiła hidjab,rękawiczki itp, widać było tylko oczy. Jednocześnie była rodowitą niemką z głębokiej bawarii i najbardziej wygadaną i wesołą osobą, jaką poznałam. Taki był jej własny wybór, przemyślany i świadomy, i wyraźnie było jej z tym dobrze. Jej mąż, Irańczyk, był doktorem elektrotechniki i ciągle powtarzał, że ona już przed ślubem „taka” była 🙂
    Na pewno dwoja droga jest o wiele bardziej świadoma i indywidualna, niż kolejny trend w sklepowym oknie!

    Polubienie

  6. A mnie się podobałaś w chuście i tego oczekiwałam. Prawdę powiedziawszy traktuję to jako malowniczą egzotykę, a nie wyznanie wiary.
    Szkoda, że nie ma czasu, żebyśmy wymieniły listy, ale często myślę. Teraz szykuję się do następnego dzidziusia i urządziłam sobie drugie mieszkanie, bo moje oddaję Domie. Lokator z gajówki siedzi w US, ale niestety wróci.

    Polubienie

  7. Czesc Sadeemko,
    Fajnie ze o tym napisalas.
    To chyba nie tak ze autor/ka poprzedniego komentarza sie nie chciala pofatygowac zeby zrozumiec, tylko wydaje mi sie ze inaczej interpretuje Twoj wybor. Ja zreszta tez.
    Jak dla mnie to taki troche bunt, prowokacja wrecz. Bo, jak sama piszesz, nosisz chuste „pomimo ogólnego sprzeciwu społeczeństwa”. „Wyrazac siebie”, i pokazac ze nie chcesz byc oceniana po wygladzie mozna przeciez na tyle roznych sposobow. Makijazu nikt nikomu nosic nie kaze. Tak samo ubierac sie wyzywajaco, kobieco, czy jakkolwiek. Mozesz sie przeciez ubierac i wygladac jak chcesz, wlosy obciac na krotko, na lyso, cokolwiek, i w ten sam sposob manifestowac ze masz gdzies jak Cie odbieraja inni. Skupilas sie na tych powodach swojego wyboru, moze byly tez inne, moze chcialas zeby Ci zawsze bylo cieplo w glowe;), nie wiem.
    Fajnie ze dla Ciebie jest to wyborem. I powinno byc wyborem. Co jest niefajne, to ze dla tak wielu kobiet nie jest. Ciekawie mowi o tym wszystkim Mona Eltahawy, bardzo polecam: https://www.youtube.com/watch?v=5Z7DZE45Zy0
    Przyznaje, ze nie rozumiem szerszego aspektu Twojego wyboru, czyli dlaczego zostalas muzulmanka. Nie rozumiem mowiac szczerze, jak inteligentna, wyksztalcona osoba moze dokonac takiego wyboru. Jestes jedyna muzulmanka jaka „znam”, wiec fajnie gdybys kiedys napisala takze o tym, choc rozumiem jesli to zbyt prywatne.
    Pozdrawiam serdecznie!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s